Dorota i Karolina

Poznajcie Karolinę i Dorotę z Gdańska, dwie mamy pięcioletniego Tymona.

Żadna nie pochodzi z Gdańska. Karolina jest z Limanowej, a Dorota z Przemyśla. Para poznała się w Krakowie. Dorota: „Byłam aktywna w tęczowym Krakowskim Klubie Sportowym Krakersy, skończyłam już studia i pragnęłam stałego związku”. Karolina była nowa w towarzystwie. Poznały się przypadkowo, na imprezie organizowanej przez „Krakersy”. Karolina: „Postanowiłam zapisać się na siatkówkę, chciałam nawiązywać nowe znajomości”.

Można powiedzieć, że ich relacja zaczęła się od wspólnego spaceru zainicjowanego przez Dorotę. Dorota była pewna swojej orientacji, Karolina jeszcze szukała. Dorota była bardzo cierpliwa i wyrozumiała dla faktu, że Karolina była jeszcze na innym etapie w drodze do akceptacji swojej orientacji. Kobiety są razem od 11 lat, ślub wzięły w Niemczech w zeszłym roku (2022). Tymon urodził się w 2018 roku.

Karolina jest jedynaczką. Jej mama dobrze przyjęła informację o związku córki z Dorotą, obawiała się jedynie, że nie będzie miała wnuków.

Ojciec Doroty już nie żyje – nigdy nie dowiedział się o jej związku z Karoliną. Mama natomiast nie była zachwycona informacją, że córka jest lesbijką i zamierza układać sobie życie z kobietą. Była przeciwna ich wspólnemu życiu i decyzji o ciąży. Jednak narodziny Tymona wszystko zmieniły – mama stała się szczęśliwą babcią. Choć Tymona urodziła Karolina, mama Doroty uznaje również swoją córkę za jego mamę, a siebie za babcię.

W życiu Karoliny drugą ważną osobą jest babcia. Kobieta długo ukrywała przed nią swój związek z Dorotą z obawy, że nie znajdzie u niej zrozumienia. Rzeczywiście, pierwszą reakcją babci było odrzucenia, na szczęście po kilku tygodniach sytuacja się poprawiła, a Tymon sprawił, że babcia stała się wspaniałą prababcią.

Karolina chciała mieć dziecko właściwie od zawsze, bała się, że orientacja seksualna uniemożliwi jej macierzyństwo. Dorota również chciała mieć dziecko, jeszcze zanim się poznałyśmy, jednak nigdy nie marzyła o byciu w ciąży.

Ze względu na obowiązujące w Polsce przepisy para zdecydowała się na anonimowego dawcę z zagranicy. Ze wszystkich możliwych rozwiązań to uznały za najbezpieczniejsze dla nich i dla przyszłego dziecka. Postanowiły poradzić się prawników, co mogą zrobić, aby w miarę bezpiecznie funkcjonować w polskiej rzeczywistości jako rodzina. Usłyszały: „Zróbcie wszystko co możecie na terenie Unii Europejskiej, by pokazać i udowodnić swoje relacje z dzieckiem i swoją więź.” W razie czego będą to argumenty dla sądu. „Stąd decyzja o ślubie za granicą oraz o zmianie nazwiska, tak abyśmy wszyscy troje mieli jedno” – mówi Dorota. „Musimy być przygotowane na najgorsze. Para hetero nie musi się mierzyć z rozmowami, co stanie się z dziećmi, kiedy jeden z małżonków umrze.

My takie rozmowy niestety musiałyśmy przeprowadzać.” Kobiety spisały również testamenty i oświadczenia woli. „Żadna z tych rzeczy, żadne rozwiązanie nie daje nam pewności, że jesteśmy bezpieczne. Trzeba liczyć na czyjąś łaskę, a to jest frustrujące i przygnębiające.”

Trzy lata temu w czasie pandemii podjęły decyzję o wyprowadzce z Krakowa i w tej chwili mieszkają w Gdańsku. Miały dość zimy ze smogiem, ale powodem przeprowadzki była też nowa praca Karoliny.

Trzy lata temu w czasie pandemii podjęły decyzję o wyprowadzce z Krakowa i w tej chwili mieszkają w Gdańsku. Miały dość zimy ze smogiem, ale powodem przeprowadzki była też nowa praca Karoliny.

Tymon chodzi do przedszkola, jest chłopcem aktywnym, trochę upartym, energicznym, lubi książki i konie. Od czasu kiedy Tymek dołączył do przedszkola dzień mamy i taty zmieniono na dzień rodziny. To dla Doroty i Karoliny bardzo istotne. To ważne dla Tymona, ale także dla wszystkich dzieci, które żyją przecież w bardzo różnych rodzinach.

Rodziny kobiet obawiały się, że gdy Tymon pójdzie do przedszkola, może spotkać się z odrzuceniem i negatywnymi treściami, które inne dzieci słyszą od rodziców. Jednak w przedszkolu Tymona nigdy nie dotknęła jakakolwiek dyskryminacja. Kobiety nie spotkały się również z przejawami homofobii. To kolejny przykład na to, że tęczowe rodziny mogą funkcjonować w Polsce jawnie i społecznie są przyjmowane bez zbędnej sensacji. I przykład na to, że system prawny nie nadąża za realnymi zmianami społecznymi.

Opracowanie: Agata Korycka, foto: Tomasz Pietrzyk